Uwaga na blogu mogą się pojawiać wulgaryzmy i treści erotyczne.

sobota, 2 sierpnia 2014

Chapter I

Siedziałam w naszej pracowni i odrabiałam pracę domową. Nie! Nawet sobie nie myślcie. Zadał nam ją tata. Mówiąc nam, mam na myśli mnie, Justina i Maxa. Wy pewnie nie wiecie, ale tata, uczy nas magii w pracowni, pod schodami. Musiałam ją odrobić, bo inaczej by mnie z domu nie wypuścili. Właśnie kończyłam, więc zamknęłam zeszyt i odłożyłam długopis. Spojrzałam na komórkę upewniając się która godzina.18.50. Za 10  Nie chciałam spóźnić się na randkę. Umówiłam się z jednym Jackiem. Ma średniej długości brązowe włosy, niebieskie oczy i słodki uśmiech. Postanowiłam dalej się nad sobą nie użalać i ruszyć dalej z życiem. Moja rodzina wspierała mnie w tych chwilach. Nawet moim bracia, z którymi bez przerwy się kłócę. Minęły już 3 miesiące. Wciąż staram się zapomnieć o Liamie. Na szczęście ułatwił mi to wyprowadzając się stąd. Cały miesiąc starał się mnie odzyskać, ale ja byłam nieugięta. Kiedy wreszcie zdał sobie sprawę że wszystko stracone wyjechał z tego co mi mama mówiła do Londynu. Teraz pewnie nagrywa zasraną płytę z tymi czubkami. Nie do wiary, wyjechał sobie do tego przeklętego Londynu, poszedł do X Factora, założył sobie głupi zespolik i myśli że wielka z niego gwiazda. Dobra, nie ważne nie warto myśleć o takim kretynie.
Poszłam do swojego pokoju i przyszykowałam sobie ubrania. Nie potrzebowałam się stroić, nawet tego szczerze nienawidziłam. Kosmetyki, różowe rzeczy, brokat,  były dla mnie jak ogień, a ja byłam wodą.
Kiedy byłam już gotowa do wyjścia, zeszłam na dół schodami. Nagle przede mną, jakby wyrosła moja mama.
- Gdzie się wybierasz? - zapytała surowym tonem.
-Wychodzę się spotkać z Jackiem.- uznałam że nie ma co kłamać moja mama jest jak FBI, wszystkiego się dowie.

-Z Jackiem? Kim on jest?-zapytała podejrzliwie.
-Na pewno nie seryjnym mordercą.-zaśmiałam się sarkastycznie.
-Nawet sobie tak nie żartuj.-ostrzegła.
-Dobra, dobra. To mogę iść?
-Idź.-powiedziała zrezygnowana.
-Okej. Pa.-pożegnałam się i wyszłam.

:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
 Przyszłam do domu ok. godziny 21. Zmęczona udałam się na górę do swojego pokoju. Nie zbyt podobało mi się na randze z Jackiem, trochę jest nudziarzem i sztywniakiem. Wynudziłam się tam jak cholera. Kiedy byłam już w fioletowym pomieszczeniu, nie zdejmując butów, opadłam na wielkie łóżko.
Leżałam tak z 15 min. potem nie chętnie podniosłam się i przemieściłam się do łazienki. Kiedy już wypełniłam wszystkie wieczorne rzeczy, wyszłam z małej przestrzeni.  Kiedy już miałam naciskać klamkę moich drzwi, coś wyłoniło się nagle zza drzwi pokoju mojego brata. To był Justin.
Nagle usłyszałam jego głośny krzyk.
-Aleeeex!!!!!!!
-Czego się drzesz??!!
- Znowu mi to zrobiłaś!!!!! Ile razy mam powtarzać żebyś mi nie zabierała nigdy więcej moich bez glutynowych paluszków!!-niemalże oczy mu wychodziły na wierzch ze złości.
-Oj no nie przeżywaj.-powiedziałam wywracając oczami.
-Ja przeżywam???!!!!!!- jego szczęka nie bezpiecznie zadrgała.
-Tak, przeżywasz strasznie.-wzruszyłam ramionami obojętnie.
-Jeszcze raz a nie będzie tak miło.-zagroził.
-Już się boję.-zakończyłam tę chorą kłótnie i otworzyłam drzwi do pokoju.
Usiadłam na łóżku i powiedziałam sama do siebie.
-Z kim ja mieszkam?


 ======================================================================
No jak podoba się ? :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz