Szłam ciemnymi ulicami moje rodzinnego miasta. Zimne krople krople spływały po moim ciele. Mieszały się z moimi łzami spływającymi po rozgrzanych policzkach. Nawet nie fatygowałam się żeby zabrać z domu parasolkę. Szczerze mówiąc nawet nie chciałam tam wracać. Było mi obojętne czy zmoknę. Teraz to było moim najmniejszym problemem. Jak mógł on mógł mi to zrobić? Jak oni mogli mi to zrobić! Fałszywa przyjaciółka i dupek którego kiedyś nazywałam moim chłopakiem. No po prostu świetnie. W tej chwili przez moją głowę przebiegła ta okropna chwila.
"Wracałam do domu z zakupów. Moja mama zażyczyła sobie tyle rzeczy, że po prostu masakra. W dodatku zabroniła mi się tam teleportować. I jak tutaj przeżyć? Szłam drogą przez park. Zwykle szłam tędy. To była droga na skróty do mojego domu. Kiedy byłam koło małego warzywniaka, coś przykuło moją uwagę. A dokładniej para ludzi. Chłopak i dziewczyna. Stali na przeciwko siebie całując się. Dziewczyna stała do mnie tyłem, za to chłopak o jasno brązowych włosach stał przodem.
Czułam że skądś go znam. Ale nie mogłam go rozpoznać, ponieważ chował twarz za głową blondynki.
Podeszłam bliżej żeby się przyjrzeć. Kiedy stałam już wystarczająco blisko, by rozpoznać mężczyznę, reklamówki wypadły mi z rąk. Szybko się od siebie oderwali słysząc dźwięk tłuczącej się żywności. Teraz już byłam pewna.
-Alex!!!- krzyknął odpychając od siebie dziewczynę.
-Liam???!!- mój głos się załamał.
-Witaj Alex.-odwróciła się do mnie przodem.
-Nancy??!!!-wydarłam się. Nie wieżę że moja przyjaciółka byłaby zdolna zrobić mi coś takiego.
Słone łzy spływające po moim policzku, trochę rozmazywały mi obraz. Już miałam się odwrócić i po prostu uciec stamtąd, ale poczułam ciepłą dłoń na moim nadgarstku, ciągnącą mnie w tył. W skutek czego, znów się odwróciłam.
-Alex.- wyszeptał błagalnym tonem.
-Zostaw mnie!!!- próbowałam za wszelką ceną wyrwać się mu i uciec jak najdalej.
-To nie tak jak myślisz-prychnęłam na to stwierdzenie.
-Wszyscy tak mówią. Proszę cię wymyśl coś lepszego....-urwałam i po przemyśleniu dodałam- Albo wiesz co. Nie mów już nic! Dla mnie wszystko jest jasne!!-darłam się jak opętana, a ludzie na ulicy oglądali się. Tym razem udało mi się wyślizgnąć z jego uścisku.
-Dobra, misiaczku daj sobie z nią spokój i chodź ze mną.- powiedziała tuląc się do niego, a on stał nic sobie z tego nie robiąc.
Rzuciłam na niego ostatnie spojrzenie, potem na moją, teraz już BYŁĄ przyjaciółkę. Ona najwyraźniej zadowolona z siebie, miała na twarzy wredny uśmieszek. Szybko pobiegłam w stronę z której przyszłam. Kompletnie zapominając o zakupach które zostały na chodniku. Słyszałam jeszcze wołanie za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam jak brązowooki biegnie za mną. Zatrzymałam się i trzęsącą się ręką wyjęłam różdżkę z buta, gdzie zwykle ją wkładam. Kiedy chłopak był już blisko mnie szybko, machnęłam kijkiem w mojej ręce i przeniosłam się do mojego miejsca o którym nikt nie wie. Nawet Liam. Był to domek na drzewie w środku lasu. Był on porośnięty drzewami więc nikt go nawet nie zauważył. Pewnie zapytacie jak go odkryłam. O tym opowiem innym razem. Usiadłam w dużym fotelu, podwinęłam nogi pod brodę i zaczęłam ryczeć."
Od tamtego czasu postanowiłam wreszcie wyjść z ukrycia. Od jakiejś godziny jak nie dłużej, błąkam się po ulicach Wolverhampton i po prostu płakałam. Moja rodzina wydzwaniała do mnie co pięć minut. Ale ja nie odebrałam, bo wiedziałam że mój głos mnie zdradzi w jakim jestem stanie. Byłam w totalnej rozsypce. Straciłam chłopaka i przyjaciółkę, w jednym dniu. To chyba mój rekord. Wciąż nie mogłam się pozbierać.
Myślałam że zaraz wybuchnę z tych wszystkim emocji. Smutku, bólu, upokorzenia, nienawiści, rozpaczy. To wszystko we mnie siedziało. Nic nie potrafiło wyrazić tego jak się teraz czuję, nawet łzy wypływające ze mnie jak woda ze źródła...
********************************************************************************
No i jak? Trochę depresyjne, no nie?
Zajebiste czekam na rozdzial
OdpowiedzUsuń